Gwiazdozbiór w mieście

W Toruniu gwiazdy spadają z nieba i przechadzają się po zabytkowej Starówce. Tutaj można spotkać Małgorzatę Kożuchowską. Spacerować śladami Grażyny Szapołowskiej, Bogusława Lindy i Grzegorza Ciechowskiego.

Stare powiedzenie mówi: „najlepsze rzeczy w Polsce to gdańska gorzałka, toruński piernik, krakowska panna i warszawski trzewik”. Trudno ocenić czy inne wymienione w przysłowiu miasta podtrzymują tradycje, ale Toruń, choć słynie z korzennych wypieków, pachnie... włoską pizzą!

I swojskimi zapiekankami z pieczarkami, sprzedawanymi niemal na każdym rogu imponującej toruńskiej Starówki. Na szczęście w mieście pozostało jeszcze kilka sklepów, w których można kupić słynne toruńskie katarzynki, serca w czekoladzie oraz twarde pierniki ozdobne w kształcie zwierząt, zabawne, ale raczej nie nadające się do jedzenia.

Widać, że nieśmiertelne w Toruniu są niestety tylko legendy o wyrabianych tu od wieków piernikach: o siostrze Katarzynie, która w podzięce za opiekę upiekła dla rycerzy zakonnych pierwszy piernik, o Królowej Pszczół czy o poczciwym piekarzu Mikołaju Czanie, który przez pomyłkę zamiast wody dodał do ciasta miodu...

W starych kilkusetletnich murach toczy się intensywne życie. Niektórzy twierdzą, że to Uniwersytet Kopernika emanuje pozytywną energią. W końcu sam Mikołaj Kopernik był postacią wyjątkową i poglądami zdecydowanie wyprzedzał swoje czasy.

Dzieło jego życia O obrotach sfer niebieskich było przełomem w historii ludzkości. Jego publikacja w XVI wieku wywołała ogromne zamieszanie wśród uczonych. I chociaż z osobą astronoma związanych jest wiele miast (m.in. Kraków, Lidzbark Warmiński, Frombork), to jego najpiękniejszy pomnik stoi właśnie w Toruniu.

Wielki odlany z brązu posąg od 1853 roku prawą ręką wskazuje na niebo jakby chciał powiedzieć: Tam patrzcie! Na stojących w pobliżu pomnika kamiennych ławach przysiadają przechodnie i spacerowicze. To również ulubione miejsce spotkań studentów toruńskich uczelni.

Wszyscy chętnie opowiadają, jak duch Kopernika w pogodne noce krąży między murami, basztami i bramami z czerwonej cegły lub przemyka pod kolorowymi kamieniczkami.

Toruń to miasto gwiazd. Dosłownie i w przenośni. Tutaj w Szkole Podstawowej nr 3, a później w liceum nr 2 (szkoła ta istnieje obecnie pod nazwą Zespół Szkół Chemicznych i II LO) uczył się jeden z polskich aktorów Bogusław Linda (jego matka przyjechała tu z Wileńszczyzny, ojciec pochodzi z Torunia). I choć aktor ostatni raz był w Toruniu kilkanaście lat temu, bardzo lubi rodzinne miasto.

Do kina Grunwald i kina Orzeł uciekała na wagary kilkunastoletnia Grażyna Szapołowska. Po ulicy Podmurnej błąkał się często rozmarzony Edward Stachura. Z toruńskiego Rubinkowa pochodzi również Małgorzata Kożuchowska.

I choć sama nazywa siebie dziewczyną z wieżowca, toruńska Starówka jest dla niej jednym z najważniejszych i najpiękniejszych miejsc na świecie. – Kiedy spaceruję ulicą Szeroką od jednego Rynku do drugiego, mam uczucie, że czas płynie tu w innym rytmie niż w Warszawie.

Nawet ludzie chodzą wolniej – mówi aktorka. – Wychowałam się w pięknym mieście i myślę, że kiedy człowiek dorasta wśród pięknych rzeczy, staje się bardziej wrażliwy.

Pod baldachimem rozgwieżdżonego nieba młodzi wędrują po licznych barach i pubach. Prędzej czy później zasiadają też w mrocznych wnętrzach lokalu Pod Aniołem, mieszczącego się w ratuszowych podziemiach.

Goście siedzą tu na ławkach, kanapach, fotelach i krzesłach. Na ścianach wiszą przekrzywione obrazy, a z głośników sączy się zaskakująca muzyka – kobiecy płacz i śmiech jednocześnie.

Małgorzata Kożuchowska potwierdza, że w całym tym szaleństwie jest metoda, bo klimat tego miejsca rzeczywiście działa na wyobraźnię. W końcu Toruń jest miastem artystów.

Począwszy od średniowiecznych budowniczych czeskich, niemieckich i niderlandzkich, którzy stworzyli tu architektoniczne cuda, a skończywszy na aktorach teatrów alternatywnych, niekonwencjonalnych uczestnikach festiwalu „Kontakt”, malarzach-dziwakach, jazzmanach i didżejach.

Jednym z najbardziej obleganych przez artystów miejsc był klub Od Nowa. Dawniej mieścił się w Dworze Artusa. W czasach szkolnych przychodziła tu Grażyna Szapołowska, aby