W Paryżu wszystkiego jest w bród. I dlatego trzeba wiedzieć gdzie iść, by zjeść dobry obiad, dostać dobrego croissanta, znaleźć oryginalne sery. Tym tekstem te sprawy nieco ułatwiamy.
Urocza
patisserie – Gérard Mulot
Gérard Mulot to
ulubieniec smakoszy z dzielnicy St-Germain.
Znaleźć ją łatwo – po zapachu, stopionego masła. Po wejściu
do sklepu,pierwsze co rzuca się w oczy to kolory: truskawkowe
talerzyki, pistacjowe pudełeczka i fioletowy podpis Gérard Mulot.
Ta
patisserie jest niedaleko Ogrodu Luksemburskiego, więc można sobie
tu kupić coś na lunch i zjeść go na trawie. Wtedy okaże się, że
nie ma wiele lepszych rzeczy w życiu.
Ukryty bar - La Cagnotte de Belleville
La Cagnotte
de Belleville (przy 13 Rue Jean-Baptiste Dumay) jest barem idealnie
paryskim. Otwarty od 7 rano do 2 w nocy, zapełniany jest przez
robotników wpadających tu na espresso wcześnie rano i matki z
dziećmi zaglądające około południa. Potem tłum gości
gęstnieje, jedni jedzą, inni piją, wszyscy głośno rozmawiają. A
na stolikach café au lait, pastis i panaché (czyli shandy).
Dobry sklep z serami - Fromagerie
Trotté
Fromagerie
Trotté (97 Rue St Antoine) to mały sklep w dzielnicy Marais. Ledwie
mieszczą się tu dwie osoby. Właściciel, Pascal Trotté, sprzedaje
tu włąsny wybór serów. Specjalizuje się w serach owczych, co
czuć od chwili przestąpienia progu. Mieszkańcy okolicznych domów
wpadają tu dosłownie na kęs sera na lunch lub na coś więcej –
do domu.
Ukryta
restauracja - Benoit
To
stara brasseria w Les Halles z niemal stuletnią tradycją. Porcje
posiłków, jak i ich jakość są ciągle rewelacyjne. Na stole
zawsze znajdzie się spora porcja pasztetu, a obok niej równie spore
kawałki chleba. Klasyką w Benoit są puddingi np. oeufs
à la neige– bezy w kremie waniliowym. Świetny jest crème brûlée –
robiony w sposób tradycyjny, co znaczy: w najlepszy z możliwych.
Na
obiad można zjeść ślimaki, a odważni powinni spróbować ragoût
z kawałeczkami kogucich grzebieni, nerek i cielęciny.
Ukryta
kawiarnia – Café Cambronne
Café
Cambronne (5 Place Cambronne) to typowa paryska kawiarnia. Raczej nie
rzerwuje się tu stolików – nie ma tu takiego zwyczaju. Większośc
gości stanowią stali bywalce. Ściany są ciemnozielone, wzdłuż
nich burgundowe skórzane kanapy.
Zjeść tu można ślimaki,
kiełbaskę z cieciorką i kilka sałatek. Steaki są ogromne, a
szczególnie smaczny jest ten w sosie pieprzowym. Latem przyjemnie
się siedzi na zewnątrz, patrząc na ruch i światła na Place
Cambronne.
Jeszcze więcej o Paryżu będzie w sierpniowym Voyage - już w kioskach.
|