Przed 20 laty Bansko było wioską z jednym wyciągiem krzesełkowym. – Dzisiaj to chyba najlepszy ośrodek narciarski w Bułgarii – mówią Ewa i Dejan Gospodarek. Do Banska jeżdżą od ponad 15 lat. To, co im się podoba, to nie tylko trasy zjazdowe, ale także atmosfera na dole, po nartach.
Kiedy pierwszy raz pojechaliście na
narty do Banska?
Ewa Było to w 1994 r. po Nowym Roku.
Wtedy był jeden wyciąg krzesełkowy, kilka orczyków, jakaś
wyrwirączka dla dzieci.
Teraz warunki są inne.
Dejan Z roku na rok coś się zmienia.
Łącznie z trasą FIS jest w tej chwili 70 km. nartostrad. Z centrum
miasteczka na górę wjeżdża się gondolą. Wyżej można dostać
się czteroosobowymi kanapami.
Najlepiej się jeździ w najwyższej
części, dochodzącej aż do wysokości 2600 m. Dlatego sezon trwa
tutaj nawet do połowy kwietnia. Warunki śniegowe zawsze, odkąd
pamiętamy, były tam bardzo przyzwoite. I pewnie dlatego zdecydowano
o rozwoju tego miejsca.
Kiedy najlepiej jechać do Banska na
narty?
Dejan W lutym i marcu. Wtedy i ludzi
jest mniej, i dzień jest dłuższy. I do tego słońce, które
wysoko w górach niemal ciągle świeci. W grudniu ze śniegiem
różnie bywa, a przez pierwsze dwa tygodnie stycznia są ferie i
wtedy cała Bułgaria jest na nartach. Potem robi się luźniej.
Ewa Najwyższa część, powyżej 1635
metrów, jest bardzo sympatyczna. Zawsze jest doskonale przygotowana.
Przy tym jest dość płasko i szeroko, a więc przyjemnie.
Dejan Co ważne, zawsze, aż do końca
sezonu, z samej góry można zjechać do dolnej stacji kolejki. Ta
trasa jest zawsze naśnieżana. W sumie daje to 14 kilometrów
zjazdu non stop.
Jak się porozumiewać na miejscu? Po
rosyjsku?
Dejan Dzisiaj wszyscy w Bansku mówią
po angielsku. Nikt nie zostanie tam zatrudniony, jeśli nie zna
przynajmniej podstaw tego języka.
Najlepiej dojechać samochodem?
Dejan Zdecydowanie tak. Choć z
Warszawy jest to 1750 kilometrów i podróż zajmie dwa dni, to i tak
wychodzi taniej niż samolotem. Nawet wtedy, gdy w LOT oferuje bilet
do Sofii w promocji za niecałe 500 zł.
Z lotniska w Sofii do Banska
można bezpośrednio dojechać busem, jest ich bardzo dużo. To jest
jeszcze jakieś 160 km. drogi. Pewnie właśnie z powodu dojazdu
Polaków nie ma w Bansku tylu, ilu Anglików czy Rosjan.
A może to kwestia cen? Jest taniej
niż w Polsce?
Dejan Na stoku ceny są europejskie.
Ale w restauracjach na dole jest już taniej. Obiad można zjeść
już za 25 lewa od osoby, czyli około 50 złotych. Piwo kosztuje
równowartość około 2 złotych.
Ewa Ale co to jest za obiad! Wielkie
porcje, do tego typowe regionalne potrawy. Bardzo dobra jest na
przykład kapama, czyli mięso z warzywami zapieczone w jednym garze
w chlebowym piecu. Warto spróbować też czewerme – jagnięcia
pieczonego na ogniu.
Czasem słyszy się, że Bansko to
takie mniejsze bułgarskie Zakopane.
Ewa Bansko jest starym miasteczkiem, z
niezwykłą atmosferą. Leżący bliżej Sofii Borovec to powstały
od zera, składający się niemal wyłącznie z hoteli kurort, a
Bansko ma własną historię i urok. Przed 20, 30 laty była to
właściwie jeszcze wioska.
Dejan Warto też wiedzieć, że
Bułgarzy są bardzo otwarci na gości. Widać, że naprawdę zależy
im na turystach. I widać, że sami lubią się bawić. Zdarza się,
że w restauracjach podczas kolacji z niczego, całkiem
spontanicznie, zaczyna się zabawa. Są tańce, śpiewy. Często przy
muzyce ludowej.
INFO: Skipass na jeden dzień kosztuje
50 lewa (100 zł), na 6 dni – 283 lewa (570 zł).www.banskoski.com
Rozmawiał Dariusz Klimczak
|