Zmodernizować wypoczynek Przypominająca psychodeliczne ilustracje mozaika na Zakładzie Przyrodoleczniczym nr 1 autorstwa Ireny Zahorskiej i Olgierda Szerląga (fot. Agnieszka Rodowicz)
Kołobrzeg

Zmodernizować wypoczynek

11września2015

Hipnotyzująca mozaika na fasadzie zakładu leczniczego, hotel przypominający dzieła Le Corbusiera, betonowa fontanna niczym scenografia z filmów science fiction. Kołobrzeg chwali się długą plażą, parkiem nadmorskim, leczniczą borowiną i solanką. Ciekawych przykładów architektury lat PRL-u nie zalicza do swoich atutów. A szkoda.

Jesień 1964 roku. Na stacji kolejowej w Kołobrzegu wysiada z pociągu Janusz Tężycki – młody magister sztuki, który w znanym przed wojną uzdrowisku dostał właśnie posadę nauczyciela plastyki. „Rozejrzałem się dookoła i ręce mi opadły – wspomina malarz. – To był wygwizdów”. Tuż przed końcem wojny Kołobrzeg został niemal doszczętnie zniszczony.

 

Lata świetności Kołobrzegu przypadają na okres przedwojenny. Wśród 125 „badów” w Niemczech zajmował zaszczytne pierwsze miejsce. Po zniszczeniach z 1945 roku podupadł, ale dziś jest znowu największym, choć polskim uzdrowiskiem (fot.: Agnieszka Rodowicz)


W połowie lat 60. wciąż był na wpół pustym miastem z chaotyczną nową zabudową. Właśnie nadszedł czas betonu. Leje się z niego bloki mieszkalne i gmachy użyteczności publicznej. Te ostatnie – Empik, Dom Pracy Twórczej Uniwersytetu Poznańskiego, kino Kalmar, dom handlowy Bryza – inspirowane są architekturą modernistyczną. Architekci pracujący w Kołobrzegu jej przykładów nie muszą szukać daleko. Liceum przy ulicy Łopuskiego z 1932 roku przetrwało wojnę.

 

Miasto się tym nie chwali, a tymczasem budynek jest kwintesencją Bauhausu! Monumentalną, pozbawioną okien ścianę frontową liceum ożywia mozaika w kolorach od jasnej czerwieni po czerń oraz prosty zegar. Nie ma cyfr, tylko wskazówki i prostokątne znaczniki godzin, ułożone z pozłacanych klinkierowych płytek. Najbardziej ozdobna jest południowa fasada od strony dziedzińca. Osiem filarów podtrzymujących aulę tworzy wertykalny podział powtórzony wysokimi oknami.

 

Bo też i styl, który podporządkował formę funkcji i gardził ornamentami, nie oznaczał wcale brzydoty. W socjalistycznej rzeczywistości nie było jednak tak różowo. Wręcz przeciwnie. Było całkiem szaro. Głód mieszkań powodował, że budowano tanio i szybko, a architekci rozliczani byli z każdego balkonu i okna. Zgodnie z socjalistycznym założeniem nie tylko mieszkania, ale też wypoczynek i rekonwalescencja miały być dostępne dla wszystkich. Dlatego sanatoria i domy wczasowe, otwierane masowo w latach 60. i 70., mają bardzo proste bryły z lanego betonu lub prefabrykowanych betonowych płyt.

 

Znajdująca się na Skwerze Pionierów betonowa fontanna w kształcie kwiatu grążela żółtego zwana jest przez mieszkańców Szczękami naczelnika. Bądź prezydenta (fot.: Agnieszka Rodowicz)

 

Koral, San, Muszelka są wręcz ascetyczne. Ale zdarzają się też realizacje odważniejsze. Przypominający Jednostkę Marsylską Le Corbusiera, stojący na betonowych słupach hotel Skanpol. Kormoran w kształcie trapezu, którego dłuższy bok to schodzące kaskadą do ziemi balkony. Sanatorium Uzdrowiskowe Bałtyk z owalnym szklanym pawilonem mieszczącym jadalnię oraz salę dancingową. Asymetria dodaje budynkowi lekkości i futurystycznego wyrazu.

 

Z kolei odlane z betonu wejście do Zakładu Przyrodoleczniczego nr 1 przypomina kształtem płaszczkę. „Trzeba przyznać, że w Kołobrzegu pracowali świetni architekci – zaznacza Janusz Tężycki. – Na przykład Janusz Kirszak i Roman Kałahurski, którzy zaprojektowali amfiteatr”. Ciekawą elewację ma też Powiatowy Urząd Pracy ich autorstwa. Wąskie wysokie okna, osłonięte są wychodzącymi ukośnie z lica budynku betonowymi podziałami. „Żylety” – kwituje krótko graficzka Hania Tężycka, żona
Janusza, która przyjechała do Kołobrzegu za narzeczonym zimą 1965 roku.

 

Krytycznie patrzy na architekturę zwaną dziś socmodernizmem. „Może dlatego, że kojarzy mi się z czasami PRL-u. Nie mieliśmy wtedy nawet gdzie zjeść ciastka. Było nudno i szaro. Mozaika na ścianie Zakładu Przyrodoleczniczego była pierwszym kolorowym akcentem w mieście”. Powstała w 1965 roku pod kierunkiem Ireny Zaorskiej i nieżyjącego już Olgierda Szerląga. Irena, absolwentka ASP w Warszawie, wychowanka Jana Cybisa, w latach 60. wykładała historię sztuki i prowadziła zajęcia w Studium Nauczycielskim w Kołobrzegu.

 

Mozaika na Zakładzie Przyrodoleczniczym nr 1 jest spektakularnym przykładem zdobnictwa charakterystycznego dla polskiej architektury lat 60. i 70. (fot.: Agnieszka Rodowicz)

 

Polecane wideo

Tu poznała Olgierda, malarza po krakowskiej Szkole Malarstwa i Rysunku. Przez parę lat wspólnie tworzyli mozaiki. Hania i Janusz Tężyccy pracowali przy realizacji tej na Zakładzie Przyrodoleczniczym. „Mieliśmy naradę roboczą w sprawie projektu. Irenka przyniosła kawałek deski i podsunęła ją Olgierdowi. On przyłożył kalkę techniczną i precyzyjnie przerysował falujące słoje drewna i dziurę po sęku. W tym miejscu powstało słońce” – opowiada Janusz.

 

„Budowlaniec, pan Niewolewski pokrywał ściany zaprawą, a my z Januszem wciskaliśmy w nią okrągłe kamienie przyniesione z plaży” – kontynuuje Hania. Janusz przygotowywał też ceramiczne płytki. „Przywozili je z fabryki całe. Tłukłem je młotkiem na kawałki” – wspomina artysta. Olgierd z Ireną układali fragmenty z zielonych i czerwonych szkiełek, odpadów z huty szkła. „To była sensacja, bo budowano w Kołobrzegu pierwszy zakład przyrodoleczniczy – opowiada Hania. – Dlatego co parę dni przyjeżdżał niejaki Kozdra, sekretarz partii komitetu wojewódzkiego z Koszalina, i kontrolował prace. Irena i Olgierd musieli wtedy schodzić z rusztowań i wyjaśniać, co i jak”.

 

Przeszklony pawilon wewnątrz kompleksu wygląda jak wielkie akwarium albo oranżeria (fot.: Agnieszka Rodowicz)

 

„Nie podobała nam się za bardzo socjalistyczna architektura, ale niektóre mozaiki były ładne – przyznaje Hania. – W pewnym momencie zrobiło się ich w Kołobrzegu dużo”. Większość – na przykład w ośrodku Węgiel Brunatny albo w Domu Rybaka – zrobiła Irena z Olgierdem. Niestety tej zdobiącej Garnizonowy Klub Oficerski już nie ma. Mimo protestów mieszkańców, księża, którzy dostali budynek, mozaikę skuli. „Nie ma też ciekawego sgraffita na budynku sanatorium Chalkozyn” – mówi Hania. Fantastyczne morskie potwory i ryby zasłonięte zostały w trakcie remontu. A sam Chalkozyn nazywa się teraz Interferie.


Kołobrzeg, dumny z tego, że w latach 90. wybudował w centrum „stare miasto”, przykłady socmodernistycznej architektury ignoruje. Pawilon handlowy Bryza został wchłonięty przez nowy sklep, „żyletki” z Powiatowego Urzędu Pracy też wkrótce znikną. Domy wczasowe, sanatoria, szpitale uzdrowiskowe na razie mają się nie najgorzej. Czasami ich właściciele malują jednak szare fasady na kolorowo, dobudowują szklane wejścia, zewnętrzne windy, co zaburza równowagę budynków.

 

Architekci w czasach PRL-u osiągali ciekawe efekty prostymi sposobami: rytmicznym układem okien czy balkonów w elewacji. Sanatorium Uzdrowiskowe Bałtyk z 1975 roku przeszło kilka lat temu gruntowny remont, ale harmonia budynku została szczęśliwie zachowana (fot.: Agnieszka Rodowicz)

 

Kiedy indziej inwestorom udaje się pogodzić nostalgię za architekturą powojennych lat z wymaganiami współczesności. Tak jest z Sanatorium Uzdrowiskowym Bałtyk. Kiedy dwa lata temu zapadła decyzja o przeprowadzeniu generalnego remontu, zdecydowano nie ingerować za mocno w jego bryłę. Mimo dobudowania piętra budynek zachował charakter. Wygląda nowocześniej dzięki świeżemu tynkowi, świetlnym logotypom i metalowym balustradom. Ale na pierwszy rzut oka nie zmienił się, tylko rozjaśnił – tak umiejętnie przeprowadzono rewitalizację.

 

Jest więc nadzieja, że piękna ceramiczna fontanna przed Muszelką zostanie wyremontowana, a nie zastąpiona plastikową. Że „rybne” mozaiki Olgierda Szerląga na fasadzie i w stołówce Domu Rybaka otoczone zostaną opieką konserwatora. Że przetrwają socmodernistyczne budynki, a wraz z nimi zwyczaj popołudniowych tańców przy muszli koncertowej, dancingów w sanatoriach, koncertów w kołobrzeskim amfiteatrze. Może nawet wróci moda na bezpretensjonalne nazwy z czasów PRL-u: Kalmar, Albatros, Mewa, Fregata, Meduza?

Galeria - 6 zdjęć

Najnowsze

  • Jak wybrać najlepsze assistance na podróż samochodem za granicę?

    Jak wybrać najlepsze assistance na podróż samochodem za granicę?

    Zagraniczna podróż samochodem może być niezwykłą przygodą, która pozostanie w pamięci całej rodziny na wiele długich lat. Może się jednak tak zdarzyć, że nie będzie to przyjemne wspomnienie, a każdy będzie chciał je jak najszybciej wymazać ze swojej pamięci. Jeżeli w czasie takiej podróży pojawią się problemy z samochodem, a znikąd nie będzie pomocy, będzie to raczej przykra, a nie przyjemna przygoda.

  • Wakacje w słonecznej Grecji

    Wakacje w słonecznej Grecji

    Grecja nazywana jest kolebką europejskiej cywilizacji. To tu narodził się teatr, tu narodziła się filozofia i tu z morskiej piany wyszła Afrodyta. Mówi się też, że to tu mieści się pępek świata. Gracja kusi wspaniałymi krajobrazami, turkusowym morzem, malowniczymi wyspami i bogatą kulturą. Jest wspaniałym miejscem na wypoczynek.

  • Wiosenny urlop na narty? Pamiętaj o ubezpieczeniu!

    Wiosenny urlop na narty? Pamiętaj o ubezpieczeniu!

    Coraz więcej osób planujących zimowy wyjazd dostrzega nie tylko korzyści związane z wypoczynkiem poza domem, ale również realne zagrożenia. Jakie ubezpieczenie powinny kupić, aby zapewnić sobie kompleksową ochronę ze strony towarzystwa?