Kuchenna rewolucja Gościniec Bocianowo to zanurzony w zieleń pensjonat na Mazurach (fot.: Artur Kot)
Bocianowo

Kuchenna rewolucja

23października2015

Mistrzowie drugiego planu, zieloni statyści, zazwyczaj omijani lub lekceważeni – pokrzywa moszcząca się w kremowej zupie w towarzystwie trybuli, gołąbki z kaszą jaglaną i szpinakiem rządzące na talerzu, sypany jabłecznik na deser. Potrawy Gościńca Bocianowo niedaleko Węgorzewa na Mazurach to aktorzy spektaklu, w którym najważniejsze są smak, kolor, zapach i rozmowa.

„Życie bywa przewrotne – Kornelia Westergaard zaczyna opowieść o Bocianowie od garstki wspomnień. – Przez lata pracowałam w korporacjach. Szpileczki, czerwone paznokcie, w samochodzie obicia ze skóry. Duży zespół, wir zadań. Wykonywałam je, ale po chwili dochodziły nowe. I tak bez ustanku. W końcu zostawiłam ten rwetes za sobą, a swój czas podzieliłam między Warszawę i dom na wsi. Otworzyłam Gościniec”.

 

Gościniec Bocianowo to kameralny, zanurzony w zieleni pensjonat na Mazurach. Jego właścicielka Kornelia Westergaard o gotowaniu i zdrowym jedzeniu może opowiadać bez końca (fot.: Artur Kot)


W samym Bocianowie bociany bywają sporadycznie. Mieszkać wolą przy szosie bliżej Węgorzewa, bo lubią, gdy wokół jest trochę zgiełku. Trzy kilometry dalej, przy polnej drodze, już nic nie zakłóca ciszy. Wtulone w las siedlisko i stuletni dom w sezonie otwierają się dla gości. Z tarasu na pierwszym piętrze można ogarnąć wzrokiem okolicę. Panorama jak z obrazka: łagodnie pofalowane pole na tle poszarpanej linii drzew, górka, obrośnięty trzciną staw. Na letnim niebie zbierają się burzowe chmury. Gdzieś dalej są jeziora, meandry rzek, kilka rezerwatów. Żubry, kolonie ptaków, ostoje zwierzyny.

 

Wszystko na wyciągnięcie ręki, lecz czasami nawet to wydaje się naddatkiem. Gościniec ujmuje skromną skalą. We wnętrzu kilka pokoi, przestronny salon. Kominek, senne na co dzień pianino. Życie i tak skupia się w jadalni. Do stołu zasiada się wspólnie.

 

Z dala od wielkiego miasta problemy nabierają innego wymiaru. Tutaj a to trzeba uprzątnąć pościnane przez bobry brzozy, a to przepędzić ze strychu kunę, zaś zimą odśnieżyć drogę, by móc się stąd wydostać (fot.: Artur Kot)

 

Nad kuchnią makatka z haftowanym napisem „Jaka mąka, taki chleb”. Nic dodać, nic ująć. „To, co nas w życiu spotyka, zapraszamy do siebie sami – podejmuje opowieść Kornelia. – Począwszy od tego, co nakładamy na talerze”. W Bocianowie nic nie trafia na nie przypadkiem. Menu ustala się pieczołowicie w oparciu o zasady makrobiotyki.

 

Wiele osób przyjeżdża tu zresztą, by się ich uczyć. „Makrobiotyka nie jest dyscypliną badawczą – tłumaczy gospodyni. – Jest raczej wiedzą o tym, jak w naturalny sposób przedłużać życie, jak poprawiać jego jakość i rozbudzać witalność. To tak, jakbyśmy jednocześnie mówili językiem nauki i natury.

 

(fot.: Artur Kot)

 

Dietetyki, biochemii i zdrowego rozsądku. Aby być zdrowym, wystarczy słuchać własnego ciała i przyglądać się przyrodzie”. Mimo że życie w zgodzie z naturą wydaje się pragnieniem wszystkich, na co dzień chętniej sięgamy po łatwe rozwiązania. „Najgroźniejsze choroby cywilizacyjne potrafią rozwijać się latami. Gdy w samochodzie zapala się czerwona lampka, stajemy, zaglądamy pod maskę, zlecamy przegląd. U siebie takie alarmy przeważnie ignorujemy.

 

Pędzimy dalej, licząc na to, że wszystko się ułoży” – mówi Kornelia. I przypomina, że w dawnych Chinach lekarzom płacono, gdy pacjent był zdrowy. Na czas choroby wynagrodzenie wstrzymywano. Dziś profilaktyka mylona jest z wykrywaniem. A ta prawdziwa zależy od prostych czynników. Od tego, jak śpimy, jak radzimy sobie z emocjami, oraz przede wszystkim od tego, co jemy.

 

W zdrowej kuchni oprócz wiedzy przydaje się przede wszystkim fantazja. Bulwy topinamburu można wykopywać już latem, jednak najlepsze będą późną jesienią (fot.: Artur Kot)


Kiedyś to, co trafiało na stół, zależało od naturalnej dostępności produktów. Latem jedzono przywracające wigor i odtruwające potrawy z warzyw oraz zbóż. Zimą, by utrzymać ciepło i odłożyć rezerwy, rozgrzewano się daniami z dodatkiem korzeni i ziół; zupami, kaszą. Na przednówku czymś naturalnym były oczyszczające posty. Właściwe odżywianie nie miało, jak teraz, znamion tajemnej wiedzy.

Polecane wideo


W Polsce do dziś jest zresztą jeden dzień w roku, gdy wszyscy nieświadomie hołdują sprawdzonym regułom zdrowej kuchni. Wigilia. Kluski z makiem, groch, kapusta, barszcz, grzyby, bakalie – dokładnie jak w diecie makrobiotycznej, której podstawą są zboża, rośliny strączkowe, warzywa, zupy, kiszonki, nasiona i orzechy. Na mięso oraz ryby przypada pięć procent całego jadłospisu. W Bocianowie takimi świętami można rozkoszować się codziennie.

 

Stary mazurski dom przekształcony w pensjonat zachował oryginalny układ pomieszczeń. Pokoje różnią się wielkością, ale wszystkie urządzone są w podobnym stylu (fot.: Artur Kot)

Zdrowo nie oznacza jednak nudno. Dowodem są tutejsze kulinarne hity. Krem z trybuli (przypominającej pietruszkę, o lekko anyżowym smaku), mazurska kasza z grzybami shitake, pestkowiec na słodko. Orkiszowy chleb na zakwasie pieczony z mielonej na miejscu mąki. Owsianki, pasty, wegańskie pasztety. Najważniejsza jest jakość. Dlatego w Gościńcu większość potraw pochodzi z przydomowego ogródka, który zaskakuje rozmiarami. Niewielkimi!


Trudno uwierzyć, że na kilkudziesięciu metrach kwadratowych można wyhodować taką różnorodność. Zza drewnianego płotu wyglądają kępy zielonej naci, kiście lubczyku, szałwii i włoskiego kopru. Tuż obok dzika koniczyna (dodająca sałatkom kwaskowatego akcentu), parę odmian mięty, jadalne kwiaty. Dalej buraki, dębowe sałaty, ogórecznik, jarmuż, krwawnik, rabarbar, bób, pasternak i chrupiący topinambur (pyszny na przykład w plackach).

 

Lista jest długa, a pod lasem rumieni się jeszcze pole dyń hokkaido. Resztę produktów kupuje się od mazurskich rolników, którzy uprawy prowadzą tradycyjnymi sposobami. O sztucznych nawozach nie ma nawet mowy. Kogo byłoby na to stać!

 

O cywilizacji zapomina się w Bocianowie najczęściej tuż po przekroczeniu bramy. Zieleń wkrada się tu wszystkimi możliwymi sposobami. Wdychając zapach dzikich łąk, wsłuchując się w odgłosy lasu, można rozkoszować się obfitością lata (fot.: Artur Kot)

 

W cenie jest za to doświadczenie. „Proszę zobaczyć, jakie piękne pietruszki urosły. Po zeszłorocznej fasoli taka ziemia” – woła z daleka babcia Ahafia, drobna i pełna werwy 80-latka, która po sąsiedzku sama zajmuje się solidnym kawałem czarnoziemu. Wszystko rośnie jak szalone.

 

(fot.: Artur Kot)

 

Dla kuchni Gościńca jest to nie tylko źródło zaopatrzenia, ale i wiedzy. Najczęściej właśnie po nią przyjeżdża się do Bocianowa. Odpocząć i nabrać energii to jedno, ale żeby zachować ten stan na dłużej, trzeba się postarać. Wskazówki gospodyni trudno puścić mimo uszu. By zmienić swoje życie na lepsze, potrzeba często tylko impulsu, trochę wiadomości i konsekwencji. Wystarczy wsłuchać się w siebie, bo w naturze nic nie dzieje się przypadkiem.

Galeria - 10 zdjęć

Na ten temat

Najnowsze

  • Tunezja-Raj u wrót Afryki

    Tunezja-Raj u wrót Afryki

    To tam słońce świeci nawet 340 dni w roku, sprzedawcy opowiadają niestworzone historie, a magia średniowiecznego Orientu ożywa zaraz po przekroczeniu bram starego miasta. Od północy i wschodu oblewana wodami Morza Śródziemnego, na zachodzie ufortyfikowana łańcuchem górskim Atlasu, od północy strzeżona przez gorące piaski Sahary – Tunezja to kraj przyrodniczej i kulturowej różnorodności.

  • Jak tanio podróżować? [6 rad eksperta]

    Jak tanio podróżować? [6 rad eksperta]

    Tanie podróżowanie naprawdę istnieje. Zobacz, na czym polega jego istota.

  • Sprawdzone sposoby na dobre zdjęcia z podróży

    Sprawdzone sposoby na dobre zdjęcia z podróży

    Dobre zdjęcia to najlepsza pamiątka z podróży, której nie zastąpią magnesy czy kubki z najbardziej odległych zakątków świata.

Polecamy

  • Czeka Cię długi lot? Sprawdź, jak wykorzystać ten czas

    Czeka Cię długi lot? Sprawdź, jak wykorzystać ten czas

    Dla niektórych podróż samolotem to rozrywka i ekscytujące wydarzenie. Dla innych stres, nuda i zmęczenie. Bez względu na to do której grupy należysz, warto spędzić godziny w samolocie w możliwie najlepszy sposób. Najlepszą ku temu okazję zapewniają podróże prywatnymi odrzutowcami, które coraz prężniej działają na polskim rynku. Sprawdź, jak efektywnie spędzić czas na pokładzie samolotu.