Projekt na przyszłość Nowoczesna architektura to wizytówka St. Étienne – budynki projektu Manuelle Gautrand są siedzibą władz miejskich (fot. Agnieszka Rodowicz)
Saint-Étienne

Projekt na przyszłość

28listopada2013

Leży na siedmiu wzgórzach. Jak Rzym. Ale najważniejsi byli w nim zawsze właściciele kopalń i fabryk – nie artyści. Dziś francuskie Saint-Étienne nadrabia zaległości. Postawiło na wzornictwo. I ożyło jak nigdy wcześniej.

Polecane wideo

Lisa Lejeune pochodzi z Lyonu – zamożnego miasta nad Rodanem i Saoną. Na studia wyjechała jednak do położonego 60 kilometrów dalej Saint-Étienne, bo w tym dawnym ośrodku przemysłowym, znacznie mniejszym i nie tak pięknym, działa prestiżowa szkoła wyższa kształcąca dizajnerów.

Lisa pracuje głównie w drewnie. Projektuje meble, przedmioty codziennego użytku, nawet naczynia liturgiczne. Inspiruje się modernizmem, którego gorącym orędownikiem był Le Corbusier. To nieprzypadkowa zbieżność.

Słynny szwajcarski architekt stworzył w pobliżu St. Étienne, w robotniczym miasteczku Firminy, jedną ze swoich najwspanialszych wizji urbanistycznych. Projekt zaczął powstawać na początku lat 60. ubiegłego wieku.

Nowe osiedle, czyste, przestronne i z dużą ilością zieleni, nazwano Firminy-Vert (Zielone). Miało być antytezą dla starej części – ciemnej, brudnej, z wąskimi ulicami. W Site Le Corbusier odlane z betonu budynki stoją na słupach. Dzięki temu powietrze może swobodnie cyrkulować, a mieszkańcy mają lepszy kontakt z przyrodą.

Dom kultury, pływalnia, stadion, blok mieszkalny są największą Corbusierowską realizacją w Europie. I do dziś używaną. Powstawała ona w kilku etapach i ostatecznie skończona została w 2006 roku – wiele lat po śmierci architekta.

Jako ostatni oddano do użytku kościół, wyglądający jak statek kosmiczny skrzyżowany z bunkrem. Podstawa budynku jest kwadratowa, zaś jego szczyt niemal w kształcie koła. Ta ewolucja kształtu symbolizuje przejście od spraw ziemskich do życia duchowego.

Pozbawione okien wnętrze wydaje się mroczne, ale wiele drobnych otworów w ścianach wpuszcza subtelne światło. Dziurki we wschodniej elewacji mają kształt konstelacji Oriona. Czasami, gdy słońce jest pod odpowiednim kątem, wpadające przez otwory promienie rysują we wnętrzu świetlne smugi. Nie wiadomo czy to efekt zamierzony. Nawet architekci, którzy pracowali nad ukończeniem projektu po śmierci Le Corbusiera, byli zaskoczeni tym widokiem.

Dziś osiedle zaskakuje przede wszystkim turystów. Chociaż budynki mają swoje korzenie w poprzednim stuleciu, wcale się nie zestarzały. Stanowią pomost łączący architekturę tradycyjną z nowoczesną.

St. Étienne jest zresztą specjalistą w tej dziedzinie. Tutejsze fabryki produkowały broń, w zakładach włókienniczych powstawały tkaniny z jedwabiu. Wydobywano też węgiel. Jeszcze w latach 70. XX wieku obracało się koło zamachowe windy, którą górnicy zjeżdżali do szybów. Gdy przemysł ciężki zaczął podupadać, nie było pomysłu, jak konkurować z bogatszym Lyonem. Przedsiębiorczy mieszkańcy St. Étienne postawili wtedy na jedną kartę – nowoczesne wzornictwo.

W mieście pojawiały się kolejne futurystyczne budynki. Dawna fabryka broni przekształciła się w pulsujące życiem centrum dizajnu – Cité du design. To niby nie nowość; w St. Étienne od lat
studiowano wzornictwo. W końcu ktoś musiał projektować produkowane tu rewolwery, rowery i wyroby pasmanteryjne.

Założona w 1803 roku Szkoła Wyższa Sztuk Plastycznych i Dizajnu znalazła w centrum nową siedzibę. Jest tu również matériauthèque – baza najrozmaitszych, przede wszystkim innowacyjnych, surowców oraz materiałów, które wykorzystują w swoich pracach studenci.

Są sale wystawiennicze, w których odbywa się między innymi znane na skalę międzynarodową Biennale Internationale Design. Cité du design jest też punktem kontaktowym, przekaźnikiem idei, miejscem twórczego fermentu, które przyciąga zarówno projektantów, jak i przedsiębiorców. Dzięki temu wyjątkowo często dochodzi w St. Étienne do współpracy ludzi, którzy mają pieniądze, z tymi, którzy mają dobre pomysły.

Efekty tej strategii są widoczne na każdym kroku. W mieście jest mnóstwo dobrej architektury: budynków, restauracji, barów i hoteli. Takich jak Continental. Zadanie unowocześnienia tego tradycyjnego hoteliku powierzono studentce Pascaline de Glo de Besses.

Początkująca projektantka musiała odmłodzić wnętrza, ale liczyć się z ograniczeniami budżetu. Zaproponowała więc proste i funkcjonalne pokoje, inspirowane pracami włoskich dizajnerów z lat 80. Część mebli oraz sprzętów jest z Ikei za kilka euro. Mimo to wnętrza wyglądają bardzo szlachetnie.

Nocują w nich często studenci wzornictwa, żeby dokładnie się im przyjrzeć. A właściciel hotelu był tak zadowolony z efektów pracy Pascaline, że postanowił wyremontować kolejne dziesięć pokoi. I ponownie ją zatrudnił.

Saint-Étienne konsekwentnie realizuje swój plan. Wzmacnia pozycję lidera w projektowaniu przyszłości. Zmienia się i rozwija, ma pełno energii oraz nowych pomysłów. A przy okazji pozostaje miastem przyjaznym i – tak po ludzku – idealnym do życia.

 

Galeria - 8 zdjęć

Najnowsze

  • Cztery wesela i… rozwód

    Cztery wesela i… rozwód

    W nowej odsłonie filmowej kampanii reklamowej Panorama Firm kolejny raz podkreśla znaczenie wyszukiwania lokalnego. Tym razem w kinie i w Internecie będzie można zobaczyć film pt. „Cztery wesela i… rozwód”. Życie pisze różne, czasem zaskakujące scenariusze, ale w razie potrzeby wszystkie firmy można znaleźć w wyszukiwarce lokalnej.

  • 5 zalet wypoczynku nad polskim morzem

    5 zalet wypoczynku nad polskim morzem

    Zazwyczaj myśląc o wakacjach do głowy przychodzą egzotyczne wyspy lub kamieniste plaże. A gdyby tak tym razem wybrać się nad polskie morze?

  • Z Wrocławia do Gliwic. Co zobaczysz pokonując tę trasę… jachtem?

    Z Wrocławia do Gliwic. Co zobaczysz pokonując tę trasę… jachtem?

    Urlop w otoczeniu nadodrzańskiej przyrody? Pełen przygód i wyzwań, bo spędzony za sterami jachtu spacerowego? Dlaczego nie?