Golono strzyżono Alex w swoim salonie w 9. dzielnicy Paryża (fot. Nathalie Baetens/ Cote Paris/ East News)
Barber shop

Golono strzyżono

25listopada2014

Taka podróż w czasie to czysta przyjemność. Jest stary fotel jeszcze z lat 50. zeszłego wieku, miękki pędzel, tubka z kremem do golenia, miseczka z wodą, ciepły ręcznik. Są i oni – stoją obok fotela, trzymają błyszczącą brzytwę. Gotowi, skupieni. Golibrody wrócili. I coraz więcej mężczyzn oddaje się w ich ręce. Również w Paryżu.

Jak to się zaczęło? Nikt nie wie dokładnie. Może od Davida Beckhama, który już dawno zapuścił brodę, a ostatnio zaczął ją przycinać, stylizować i modelować?    Może od Ryana Goslinga, który niewielką brodę nosił przez cały 2011 rok, gdy eksplodowała jego aktorska kariera? Odpowiedź jest równie prosta jak ustalenie tego, co było pierwsze: jajko czy kura?

 

Moda na taki zarost rozlała się jednak po całym świecie. Z Nowego Jorku, Londynu, Sztokholmu czy Paryża dotarła do Warszawy i wielu innych miast. Mężczyźni noszą brody gęste, długie, krótko przystrzyżone, z przyciętymi bokami, bródki kozie, à la van Dyke lub z wygolonymi policzkami, podobne do kotwicy. Wraz z rosnącą liczbą brodaczy przybywa też salonów, w których brodę można wymodelować. Coraz więcej panów zaczęło do nich uczęszczać nie tylkow celu pielęgnacji zarostu, ale i po to, by go po prostu zgolić.

 

fot. Nathalie Baetens/ Cote Paris/ East News

Zamiast stawać przed lustrem we własnej łazience, wolą usiąść w fotelu, poczuć ciepło ręcznika, ruchy pędzla, a na policzkach pachnącą morskimi algami pianę. Zamknąć oczy i zapomnieć o wszystkim. Golenie stało się seansem relaksacyjnym. O ile, rzecz jasna, trafi się w ręce doświadczonego fryzjera, który wie, jak operować brzytwą. Jednym
z miast, gdzie można zadbać o brodę, jest dzisiaj Paryż. W stolicy Francji liczba salonów oferujących golenie wzrosła znacznie w ciągu ostatnich lat.

 

fot. Nathalie Baetens/ Cote Paris/ East News

Polecane wideo

Zwykli fryzjerzy też zorientowali się, że coraz więcej klientów przychodzi do nich tylko w jednym celu. W takich miejscach jak Les Mauvais Garçons (rue de Sèvres 24), Alex Haircut’s (rue Rodier 21) czy Alain Maître Barbier (rue Saint-Claude 8) broda stała się ważniejsza niż fryzura. Ostatni wymieniony zakład to dziś prawdziwa paryska instytucja. Działa od 1935 roku, a sam Alain uważany jest za najlepszego golibrodę
w mieście. Może to zasługa atmosfery w jego salonie?

 

fot. Nathalie Baetens/ Cote Paris/ East News

Rozmowy, która towarzyszy wędrówce ostrza po policzku? A może grupki znajomych siedzącej tuż obok? Przychodzą pogadać o wszystkim i o niczym. O meczu Paris Saint-Germain, weekendowym wypadzie na trufle, ostatnim roczniku Bordeaux i nowej hinduskiej restauracji, która ruszyła niedaleko za rogiem. Alain dopowiada, komentuje,
a w tym czasie brzytwa w jego dłoni cały czas śmiga w dół i w górę, w dół
i w górę. Golenie kosztuje tu 30 euro i jest to cena za kilkanaście minut przyjemności.

 

Jeśli ktoś chciałby wydłużyć spotkanie z golibrodą, może skusić się na wersję orientalną z masażem twarzy i obmywaniem jej w gorącej parze. W salonie Les Thermes de Lutèce by Zvonko (quai de l’Hôtel de Ville 70) taki seans trwa niemal dwie godziny i kosztuje aż 110 euro. Dużo, ale rozkosz jest jeszcze większa. Panie mogą pozazdrościć.

Galeria - 12 zdjęć

Najnowsze

Polecamy

  • Najlepszy przyjaciel kobiety w podróży to...

    Najlepszy przyjaciel kobiety w podróży to...

    Mężczyźni nam wmawiają, że jeździmy gorzej i nie znamy się na autach. Istnieje wręcz przekonanie, że wszystko co związane z samochodem to męska rzecz. Dlaczego to mój mąż, partner, czy tata ma decydować „kto”, a właściwie „co” będzie zaspokajać moje potrzeby motoryzacyjne? Skoro umiem kupić nowe buty, to dlaczego miałabym nie poradzić sobie podczas zakupu auta? Swoje poszukiwania ideału motoryzacyjnego rozpoczynam od testu najnowszej wersji MINI Clubman.