Kraina wydarta rzece Dwuprzęsłowy most zwodzony na rzece Tina (fot. R. Czerwiński)
Żuławy

Kraina wydarta rzece

28października2009

Najniżej położona, najżyźniejsza część Polski najpiękniejsza jest o wschodzie słońca, kiedy nad jej wodami unoszą się mgły. Bywa nazywana małą Holandią.

Polecane wideo

Bezkresne, płaskie jak blat stołu łąki i pola z wierzbami, kilometry rzepaku, kukurydzy, plantacji kwiatów, drogi obsadzone wierzbami, labirynt rzek, rzeczek i kanałów z mnóstwem zastawek, zapór, mostów zwodzonych, stacji pomp i śluz – to Żuławy. 

To zaledwie dwa procent powierzchni Polski. Ale jedyne w swoim rodzaju. Oplata je gęsta wodna sieć utworzona przez 5 tysięcy kilometrów kanałów i 11 tysięcy kilometrów rowów melioracyjnych.

Wiszą nad nimi stalowe mosty z podnoszonymi lub obracanymi przęsłami, jakby wierne kopie mostów z obrazów Van Gogha. Depresyjne i leżące niewiele ponad poziomem morza tereny przed wodą zabezpiecza niezwykle skomplikowany system kanałów, rowów melioracyjnych, przepompowni i śluz.

Z racji swojego położenia w delcie rzecznej tereny te były i są do dzisiaj stale zagrożone powodziami. Woda po przerwaniu wałów nie wraca tu do koryt rzecznych po przejściu fali powodziowej.

Trzeba ją wypompowywać z łąk i pól, które zamienia w jeziora. Historia Żuław to ciąg niszczycielskich działań rzek pochłaniających wsie, budowania kanałów, umacniania wałów, osuszania zalanych terenów.

Żuławy przez wieki były nie tylko polem walki człowieka z przyrodą, wydzierania ziemi wodzie, ale też tyglem kulturowym. W XIII wieku wsie zakładali tu słowiańscy Pomorzanie, którzy wytyczyli wiele istniejących do dziś dróg.

Osiedlali się tu Prusowie, Szwedzi, Holendrzy i Niemcy. Intensywna kolonizacja Delty Wisły nastąpiła w XIV wieku, gdy Żuławy trafiły w ręce zakonu krzyżackiego. Ruszyła wtedy ogromna fala prac melioracyjnych.

Na polecenie wielkiego mistrza krzyżackiego Meinharda w 1288 roku rozpoczęto sypanie grobli, budowę tam i kanałów odwadniających Żuławy. Powołano urzędników takich jak zarządca wałów, przysiężni wałowi czy przysiężni kanałów.

Pod panowaniem krzyżackim powstało ponad sto wsi, m.in. Lubieszewo, Żelichowo, Rakowiska, Kmiecin, Tuja, Rychnowy, Orłowo, Marzęcino.

Żuławy stały się najbardziej rozwiniętym rolniczo regionem w państwie krzyżackim. Po pokoju toruńskim w 1466 roku tę samą rolę zaczęły pełnić w Rzeczpospolitej.

Swym kształtem Żuławy zbliżone są do odwróconego trójkąta. Jego wysokość wynosi 50 km, a podstawa to około 40 km. Wyznacza ją Mierzeja Wiślana.

Wierzchołek znajduje się w rozwidleniu Wisły na Leniwkę i Nigat w okolicach Sztumu w Białej Górze.

Początek delty Wisły uzbrojony jest w wysokie, kilkunastometrowe betonowe ściany XIX-wiecznej śluzy z olbrzymimi bramami, które są zdolne zamknąć nawet największe wiosenne przybory rzeki. Wodna brama tego miejsca.

Od niepamiętnych czasów Wisła stwarzała tu olbrzymie problemy, szczególnie w czasie wiosennych potopów. Niosąc góry kry, rozbierała obwałowania, zalewała uprawne pola, niszczyła dobytek. Jak wysoko sięgały czasami wiosenne wody, zaznaczono na bocznych skrzydłach śluzy.

Tuż za nią otwiera się prawie wciśnięta w wał, wąska asfaltowa droga z widokiem na rozległe pola kukurydzy i górującą nad nimi wysoką grupę drzew z ledwo z nich wystającą kościelną wieżą i kilkoma czerwonymi dachami domów wsi Piekło.

Nazwa wymownie świadczy o kaprysach największej polskiej rzeki. Za tutejszym wałem wiry i silne zmienne prądy wywracały i zatapiały barki, rozrywały tafle tratw. Wierzono, że wszystkie nieszczęścia powodują gromadzące się tu diabły. Miały swe siedziby w wypalonych przez pioruny starych wierzbach, a tych tu nie brakowało.

Z wsią sąsiaduje Las Mątawski. Tworzy go jesionowo-dębowy imponujący starodrzew. Gdyby nie zaledwie 250-hektarowa powierzchnia, mógłby być śmiało nazwany puszczą.

Latem z półmroku wyłaniają się powywracane olbrzymie pnie z pełzającymi po nich lianami bluszczu i chmielu, ostro pachnie próchno i bagno. Spacerując wałem na skraju lasu, można zobaczyć olbrzymie białe topole o pniach mających w obwodzie prawie po sześć metrów.

Ale Żuławy to przede wszystkim kraina wierzb, które od niepamiętnych czasów pomagały człowiekowi walczyć z wodą. Ich ogromne korzenie umacniały brzegi kanałów, niczym pompy wyparowywały z gruntu nadmiar wody.

Wierzby nie były wymagające. Mogły rosnąć wszędzie. Wystarczyło tylko wetknąć w ziemię wierzbową witkę. Sadzono je wzdłuż kanałów i dróg. Nie przycinano im gałęzi, by w razie powodzi ich rozłożyste korony były lepiej widoczne i wskazywały drogę.

Żuławy to też niepowtarzalne domy – arcydzieła. Miejsce pod ich budowę, zwane terpem, obierano zwyczajowo zaraz po urodzeniu syna, umacniano je i podwyższano, bo wszystko tu budowano zawsze na nasypie.

Żuławski dom podcieniowy to drewniana konstrukcja wypełniona czerwonymi cegłami, czasem otynkowanymi na biało. Górna duża część budynku wysunięta jest do przodu i podparta na kilku słupach.

Liczba kolumn podporowych miała świadczyć o majętności gospodarza, o ilości posiadanej przez niego ziemi. Najczęściej budynki mają sześć kolumn, ale zdarzają się też wsparte na jedenastu zwieńczonych głowicami jońskimi, doryckimi, korynckimi.

Przestrzenie między belkami wypełniają wycinanki o motywach geometrycznych i roślinnych. Najbardziej okazałe domy budowniczowie sygnowali, najczęściej na bece nad głównymi drzwiami w sieni, nazwiskiem i datą konstrukcji.

Domy podcieniowe można zobaczyć między innymi w Żuławkach, Marynowach i Nowej Kościelnicy. Przywędrowały na Żuławy wraz z mennonitami, zmuszonymi do opuszczenia ojczyzny, w której byli prześladowanymi za poglądy religijne.

Zaczęli się tu osiedlać w XVI wieku. Ci niderlandzcy wyznawcy ascetycznego stylu życia nie uznawali m.in. służby wojskowej, urzędów publicznych i negowali karę śmierci. Chętnie przyjęto ich na Żuławach, prawie opustoszałych po olbrzymich powodziach.

Oni zaś odwdzięczyli się bardzo szybkim zagospodarowaniem ziemi, umiejętnie walcząc z wodą. To oni m.in. przyczynili się do nadania krajobrazowi żuławskiemu niderlandzkiego charakteru, budując sieć kanałów i rowów melioracyjnych.

Zostało też po nich kilka starych cmentarzy. Najstarszy, a zarazem najokazalszy, znajduje się w Stogach w pobliżu Nowego Stawu.

W otoczeniu starych dębów i lip rzędami stoją dwumetrowe kamienne stale, czyli pionowe prostokątne płyty zwykle zwieńczone tympanonem, na których umieszczono inskrypcje ku czci zmarłego i wersety z Biblii.

Wiele pokryto po mistrzowsku płaskorzeźbami, pełnymi symboli śmierci i ulotności życia, takimi jak zgaszona pochodnia, złamane drzewo, uskrzydlona klepsydra, motyl, spirala.

Pękata wieża ciśnień z początku XX w., jedna z najstarszych budowli żelbetowych w Europie, parterowe domki z XVIII i XIX wieku o konstrukcji ryglowej, ze spadzistymi dachami i zwodzony most z lat trzydziestych spinający brzegi rzeki Tugi to główne atrakcje Nowego Dworu Gdańskiego – stolicy Żuław.

Rzeka jest tu wyjątkowo kręta. Według legendy początek dała jej woda wylewana z dzbanka przez księżniczkę, która tędy uciekła przed prześladowcą, zanim rzuciła się do Zalewu Wiślanego.

Historia miasta jest związana ze znanymi rodami. W latach 1578-1624 Nowy Dwór był dzierżawiony przez Wejherów, a w latach 1680-1732 należał do rodziny Sobieskich. W 1772 r. znalazł się pod zaborem pruskim, a jego niemiecka nazwa brzmiała Tiegenhof.

Muzeum Żuławskie mieszczące się w pomieszczeniach poszwajcarskiej serowarni przybliża historię regionu i miasta. Jest tu wystawa poświęcona mennonitom.

Wśród eksponatów można też zobaczyć szczątki ostatniego żuławskiego wiatraka odwadniającego i pękate butelki, w których sprzedawano słynną jałowcówkę Stobbes Machandel produkowaną w stolicy Żuław od 1776 roku.

Ale na Żuławach to nie miasta są najciekawsze, lecz ich przyroda. Żeby trafić do najniżej usytuowanego punktu regionu, trzeba po wyruszeniu z Elbląga w kierunku Malborka tuż za pierwszym wiaduktem znaleźć wąziutką asfaltówkę w kierunku Raczki Małe.

Pola wypełnione tysiącami doniczek chryzantem to znak, że trzeba skręcić w żwirową dróżkę prowadzącą w lewo, między budynkami, która po kilkudziesięciu metrach kończy się małym parkingiem.

Stojący tu znak informuje, że powierzchnia morza jest metr i osiemdziesiąt centymetrów wyżej od tego miejsca. To najniżej położony punkt Polski. Niedaleko starannie skrywa się za bagnistymi olchowymi lasami Jezioro Drużno, które latem bardziej przypomina łąkę.

Okazałe kwiaty lilii wodnych tak gęsto pokrywają jego powierzchnię, że ptakom wodnym pewne odcinki łatwiej przejść po roślinach, niż przepłynąć.

Gniazdują tu łabędzie, trzciniaki, gęsi gęgawe, kurki wodne, wiele gatunków kaczek i perkozów. W czasie ptasich jesiennych wędrówek jezioro i otaczające je pola i łąki stają się miejscem odpoczynku i żerowania lecących z północy niezliczonych stad żurawi i dzikich gęsi.

Na nocny odpoczynek w gęstych i bezpiecznych trzcinach zlatują się, przypominające z daleka chmury, wielotysięczne stada szpaków.

Jako że bagna bronią dostępu do brzegu jeziora, żeby je zobaczyć, trzeba wybrać się w rejs po kanale Elbląsko-Ostródzkim do Buczyńca.

Głównym celem zaprojektowanego przez holenderskiego inżyniera Jakoba Steenke w 1825 roku kanału było spławianie z lasów w okolicach Ostródy pni taborskiej sosny masztowej, która po uzyskaniu na targach w Paryżu opinii najlepszego drewna na świecie, cieszyła się wówczas w Europie ogromnym uznaniem.

Na liczącym 83 km kanale, który prowadził przez szereg leżących po drodze jezior, niewielką różnicę poziomów wyrównano śluzami. Problemem stało się dopiero pokonanie stumetrowej różnicy poziomów między mazurskimi pagórami a Jeziorem Drużno na odcinku zaledwie dziesięciokilometrowym.

Ten fragment szlaku statki i jachty pokonują lądem, jadąc na wózkach po szynach. Na każdej pochylni, a jest ich pięć, statek traci lub zyskuje, zależy od tego, czy płynie w górę czy w dół, około dwudziestu metrów różnicy poziomów.

Energii do przeciągania grubych lin zawieszonych na olbrzymich kołowrotach dostarczają turbiny napędzane wodą z kanału. Ta „żegluga po łące” jest jedną z największych atrakcji nie tylko w Polsce. To jedyny taki kanał na świecie.

Depresja w okolicach Drużna była najdłużej niezagospodarowanym fragmentem Żuław. Dopiero napływ dużej fali osiedleńców z Flandrii sprawił, że pokryła się gęstą siecią kanałów, rowów i wałów zabezpieczających przed cofaniem się przy północnych wiatrach wód Zalewu Wiślanego.

Ten prawdziwy wodny labirynt najpiękniej wygląda o wschodzie słońca, gdy nad kanałami unoszą się podświetlone wały mgły przypominające plątaninę średniowiecznych murów okalających grody.

Przez Żuławy najlepiej wędrować bez celu. Zawsze trafi się na ciekawy stary dom z płotem z wiklinowych gałęzi, na wiejski kościół ze strzelistą, krytą gontem wieżą, pozostałości młynów wietrznych czy budowli wodnych o zupełnie nieodgadnionych przeznaczeniach, na stare zarośnięte cmentarze.

Żuławy to kraina jeszcze niezbadana, pełna tajemnic, leżąca z dala od utartych turystycznych ścieżek. To ziemia, której w zasadzie być nie powinno, ziemia, którą wydarto wodzie.

 

Galeria - 7 zdjęć

Na ten temat

Najnowsze

  • 5 miejsc, do których warto wyjechać na jesienny urlop

    5 miejsc, do których warto wyjechać na jesienny urlop

    Większość Polaków wyjeżdża na urlop latem. Niestety, nie wszyscy mają taką możliwość i są zmuszeni planować odpoczynek jesienią. Urlop o tej porze roku ma jednak zalety jak chociażby niższe ceny. Dokąd jednak warto wybrać się jesienią na odpoczynek?

  • Czeka Cię długi lot? Sprawdź, jak wykorzystać ten czas

    Czeka Cię długi lot? Sprawdź, jak wykorzystać ten czas

    Dla niektórych podróż samolotem to rozrywka i ekscytujące wydarzenie. Dla innych stres, nuda i zmęczenie. Bez względu na to do której grupy należysz, warto spędzić godziny w samolocie w możliwie najlepszy sposób. Najlepszą ku temu okazję zapewniają podróże prywatnymi odrzutowcami, które coraz prężniej działają na polskim rynku. Sprawdź, jak efektywnie spędzić czas na pokładzie samolotu.

  • Jak tanio podróżować? [6 rad eksperta]

    Jak tanio podróżować? [6 rad eksperta]

    Tanie podróżowanie naprawdę istnieje. Zobacz, na czym polega jego istota.