Biała wolność Narty turowe są wyposażone w specjalne wiązania, umożliwiające uwolnienie pięty na podejściach lub sztywne zamocowanie jej na zjazdach. Pozwala to na wędrówkę w każdym terenie (fot.: Agnieszka Rodowicz)
Sudety

Biała wolność

22stycznia2016

Zimą Czarna Góra robi się zazwyczaj biała. Śnieg pada tu obficie i utrzymuje się długo. Czasem aż do maja, gdy nie działają już wyciągi. Ale dla miłośników skituringu to żadna przeszkoda. Masyw w Kotlinie Kłodzkiej jest idealnym miejscem dla tych, którzy na nartach obywają się bez wygodnych kanap i orczyków.

W Stroniu Śląskim śniegu jak na lekarstwo. Pojawia się pięć kilometrów dalej, przy pierwszych zabudowaniach wsi Sienna, ale przybrudzony i zszarzały, więc trudno cieszyć nim oczy. I nagle – klik! – robi się bielutko, jakby ktoś włączył pilotem program „Zima”. Wielkie świerki porastające Czarną Górę okrywają grube zmrożone czapy, drobne gałęzie drzew liściastych oblepia szadź. Jest mroźnie i pięknie. Ale tylko po północnej stronie masywu, do granicy tak wyraźnej, jakby odrysowano ją od linijki. Za nią śnieg znów niemal całkiem znika, odsłaniając ciemną zieleń igieł.

 

Czarna Góra w pobliżu Siennej należy do największych i najlepiej urządzonych stacji narciarskich w Polsce. Wyciągi powstawały na niemal zupełnym odludziu, co z jednej strony było wyzwaniem, z drugiej zaś umożliwiło zaprojektowanie całej infrastruktury od podstaw (fot.: Agnieszka Rodowicz)

 

„Mamy tu swoisty mikro-klimat – tłumaczy Dobiesław Kaszubkiewicz, który od ośmiu lat prowadzi w Siennej pensjonat Złote Góry. – Nawet gdy gdzie indziej jest ciepło i plucha, u nas panuje prawdziwa zima”. Na samym szczycie Czarnej Góry (1205 m n.p.m.) mróz bywa solidny, a odczucie zimna potęgują silne wiatry. „Niedawno wędrowałem z kilkoma osobami na szczyt. Kiedy wyszliśmy powyżej lasu, dmuchnęło tak, że ciężko było ustać na nogach” – opowiada Dobiesław. Tak ekstremalne warunki to jednak rzadkość. Najczęściej można tu bez przeszkód poszaleć na nartach.


Czarna Góra od kilku lat zajmuje czołowe miejsca w rankingach polskich stacji.
Do wyboru jest 15 tras zjazdowych, w większości dośnieżanych i oświetlonych w nocy, oraz 10 wyciągów. Co więcej, wykupiony tu karnet pozwala szusować także w ośrodku Kamienica w Stroniu Śląskim i na trasach w Lądku-Zdroju. Narciarzy przewożą między miejscowościami bezpłatne skibusy. A jednak są tacy, którzy rezygnują z wygód.
Od niedawna należy do nich Dobiesław. Na nartach jeździ od dzieciństwa.

 

Masywy Czarnej Góry i Śnieżnika są objęte ochroną w ramach Śnieżnickiego Parku Krajobrazowego (fot.: Agnieszka Rodowicz)

 

Szybko zdobył uprawnienia instruktora i zaczął spędzać w górach całe zimy. Choć
do dziś mieszka w Poznaniu, na sezon przenosi się do Siennej, gdzie prowadzi pensjonat.
A w każdej wolnej chwili przypina do nóg narty z fokami i rusza na wycieczki. „Jeszcze dwa lata temu do głowy mi nie przychodziło, żeby z własnej woli drapać się pod górę. Uważałem, że na nartach się zjeżdża, a nie podchodzi” – opowiada. W końcu jednak kolega namówił go na nocną wędrówkę na Czarną Górę. „Zmęczyłem się jak nigdy! Ale poczucie, że jest się sam na sam z przyrodą, a potem niezwykły widok ze szczytu wszystko wynagrodziły” – wspomina.


Moda na skituring, która kilka lat temu dotarła do Polski, właściwie żadną nowością nie jest. To raczej powrót do początków narciarstwa. Do czasów, gdy nie było wyciągów i kto chciał zjechać z wierzchołka góry, musiał się najpierw na nią wspiąć. Narty służyły też ludziom po prostu do przemieszczania się w przysypanych śniegiem górach. Dlaczego dziś, gdy szusuje się przede wszystkim dla przyjemności, coraz więcej osób wybiera mozolne podchodzenie pod Czarną Górę? „Skituring to wolność.

 

Lasy porastające Czarną Górę osłaniają narciarzy przed lawinami, a wędrówka białymi korytarzami pozostaje w pamięci na długo (fot.: Agnieszka Rodowicz)

 

Można iść własnym tempem i zjechać w każdym miejscu, które nam się spodoba – tłumaczy Dobiesław. – W naszej okolicy nie ma co prawda rozległych otwartych przestrzeni, więc szybka jazda poza trasami, pośród drzew, jest ekstremalnie trudna
i tylko najlepsi dadzą sobie radę. Za to spacerować na nartach można wszędzie”. Nie sposób zabłądzić. Trasy są świetnie oznakowane, a wyruszający w góry dostają bezpłatne mapki. „W masywie Czarnej Góry nie trzeba się także obawiać lawin, można więc bezpiecznie wędrować po zboczach – podkreśla Dobiesław. – To świetny sposób
na ucieczkę od tłumów.


Nawet w środku sezonu, kiedy na dole narciarze kłębią się w kolejkach, na szczycie jest zwykle pustawo. A gdy wieje silny wiatr i wyciągi są nieczynne, można mieć Czarną Górę tylko dla siebie”. Zapewnia to również znacznie bliższy kontakt z przyrodą. Wędrówki na skiturach są okazją, by spokojnie przyjrzeć się fantazyjnym kształtom śniegu i lodu oblepiającego drzewa, szukać tropów zwierząt, podziwiać widoki. Z Czarnej Góry roztacza się panorama Siennej, Lądka-Zdroju, masywu Śnieżnika, dzikich Gór Bialskich
i Gór Bystrzyckich.

 

Schronisko na Śnieżniku powstało na polecenie Marianny Orańskiej, córki króla Holandii i żony pruskiego księcia, mieszkającej w pałacu w Kamieńcu Ząbkowickim. Wybudowana w 1871 roku tzw. szwajcarka, do której księżna przybywała na odpoczynek, to dziś jedno z najstarszych schronisk w Polsce (fot.: Agnieszka Rodowicz)


W nocy przy ładnej pogodzie widoczna jest nawet łuna znad Wiednia i Bratysławy.
Na skiturach można przekonać się, że także noc ma w górach wiele uroków. „Jest wtedy tak cicho! A gwiazdy wydają się jasne i duże, jakby były na wyciągnięcie ręki” – zachwycają się Andrzej Łabuda i Justyna Rusowicz, prowadzący w Siennej
wypożyczalnię sprzętu i szkołę narciarską. W sezonie mają huk roboty – dużo ludzi, zgiełk, pośpiech. Tym bardziej cenią chwile, kiedy mogą podkleić do nart foki – pasy materiału ułatwiające podchodzenie – i ruszyć w góry.

 

Choćby na kilka godzin. Czasami dzielą się narciarską radością z innymi i organizują nocne wędrówki. Po wejściu na szczyt uczestnicy rozpalają ognisko, pieką kiełbaski, piją gorącą herbatę. A potem zjeżdżają, oświetlając drogę płonącymi pochodniami. Jeśli zabawią na szczycie dłużej, przekonują się, że Czarna Góra o wschodzie słońca bywa też złota. Tuż przed zmierzchem oszronione drzewa i niebo przybierają z kolei delikatnie różowy odcień. Podobną barwę mają nosy wędrowców, którzy wybrali się pod wieczór
na skiturach na Śnieżnik. Najwyższy szczyt polskiej części Sudetów Wschodnich mierzy 1425 m n.p.m. i wystaje ponad granicę lasu.

 

Kto jeszcze nie przekonał się do podchodzenia na nartach, może ułatwić sobie wycieczkę i pierwszy odcinek trasy pokonać wyciągiem, na przykład czteroosobową kolejką „Żmija” (fot.: Agnieszka Rodowicz)

 

Polecane wideo

Hulające tu często silne wiatry utrudniają podejście i delektowanie się widokami, sięgającymi w pogodny dzień oddalonej o 100 kilometrów Śnieżki. Bliżej jest na szczęście do schroniska Na Śnieżniku. Warunki są skromne, za to atmosfera i jedzenie – luksusowe. Gospodarz Jacek Fastnacht częstuje między innymi słynną jagodowo-jabłkową szarlotką z bitą śmietaną. Poza tym chętnie doradza gościom najlepsze trasy, pożycza mapy,
a tych, którzy przywędrowali w butach, namawia, by wypożyczyli sprzęt
i spróbowali choć przez kilka godzin powędrować na deskach w kopnym śniegu
– na szczyt, do Jaskini Niedźwiedziej, Miedzygórza albo na Trójmorski Wierch.

 

Doświadczonym narciarzom poleca leje i wąwozy po wschodniej stronie Śnieżnika.
A wszystkim – spacer spokojną trasą przez Żmijowiec na Czarną Górę. Na brak okazji
do rozmów narzekać nie może. W schronisku co weekend zbiera się grupa pasjonatów narciarskich eskapad. Najwięcej osób przybywa na organizowany od kilku lat Śnieżnicki Rajd Skiturowy. Odbywa się zazwyczaj w marcu, w zależności od warunków śniegowych. „Co roku wytyczamy nieco inną trasę – opowiada Jacek. – Zawsze wędrujemy
w okolicach Śnieżnika, zjeżdżamy też na czeską stronę do zaprzyjaźnionego schroniska. A potem znowu pod górę”. Raz łatwiej, raz bardziej mozolnie. Coś za coś – taka jest cena narciarskiej wolności.

 

Plan podróży

 

1. dzień

Do Siennej dojedziemy busem ze stacji kolejowej Kłodzko Miasto (bilet 7 zł), a do Stronia Śląskiego także bezpośrednio z Wrocławia autobusem
firmy Beskid za 17 zł.
www.beskid-przewozy.pl


Turystom niezmotoryzowanym właściciel pensjonatu Złote Góry oferuje transport
ze Stronia do Siennej. Pensjonat położony jest pięć minut piechotą od dolnych stacji wyciągów na Czarną Górę. Do dyspozycji przyjemne pokoje dla 1-6 osób, narciarnia, sauna, jacuzzi, kącik dla dzieci, sala kominkowa. Na śniadania i obiadokolacje podawane są dania kuchni polskiej. Nocleg z wyżywieniem od 115 zł/os. Właściciel może skontaktować gości z zaprzyjaźnionymi wykwalifikowanymi instruktorami
i wypożyczalnią sprzętu narciarskiego. 

www.zlotegory.com

2. dzień

Jeden dzień warto przeznaczyć na aklimatyzację oraz poznanie wsi i spacer
do kościoła św. Michała Archanioła z drugiej połowy XVIII wieku, będącego najważniejszym zabytkiem Siennej. Potem można odwiedzić stację narciarską, gdzie poza wyciągami, wypożyczalniami sprzętu i szkółkami narciarskimi jest śnieżna zjeżdżalnia, tor do jazdy na sankach oraz karczma i kilka innych punktów gastronomicznych. Karnet na cały dzień kosztuje od 40 zł w sezonie niskim.
www.czarnagora.pl

3. dzień

O świcie ruszamy czerwonym lub czarnym szlakiem na Czarną Górę, więc zamówiony sprzęt skiturowy ( www.skimaxx.pl wypożyczenie nart, fok, butów, kijów 80 zł/doba) najlepiej odebrać już poprzedniego dnia wieczorem. Narty turowe są zwykle lżejsze
od zjazdowych i wyposażone w specjalne wiązania, buty bardziej elastyczne, a kije dłuższe niż używane wyłącznie do zjazdów. Po zdobyciu szczytu i nacieszeniu się panoramą z wieży widokowej zjeżdżamy w kierunku Żmijowca, a następnie łagodnie podchodzimy, trzymając się cały czas czerwonego szlaku na Śnieżnik (łącznie 8 km).
W Schronisku na Śnieżniku można odpocząć i coś przekąsić (szarlotka jabłkowo
-jagodowa na ciepło z bitą śmietaną – 10 zł, ser smażony – 10 zł, kwaśnica – 10 zł, bigos
– 15 zł). To także dobre miejsce na nocleg (26-40 zł/os., pościel 10 zł) oraz wypożyczenie sprzętu skiturowego (80 zł/dzień). 

www.schronisko-nasniezniku.pl


4. dzień

Kto zostanie w schronisku na noc, może wyruszyć na liczącą 22 km pętlę przez Czarną Górę i Międzygórze albo powędrować czerwonym, a potem żółtym szlakiem do Jaskini Niedźwiedziej i dalej do Kletna. Bilety wstępu należy zarezerwować z wyprzedzeniem (10-14 zł).
www.jaskinianiedzwiedzia.pl

 

Alternatywą może być jedna z tras do narciarstwa biegowego. W ciągu ostatnich lat
w Masywie Śnieżnika oraz w pobliskich Górach Bialskich wytyczono i oznakowano ponad 80 km takich szlaków. Wyruszyć można z Bielic, Nowej Morawy, Kamienicy, Bolesławowa, Kletna i Janowej Góry. Z Międzygórza, poza wspomnianą pętlą, poprowadzono krótką trasę wokół Polany Jawornickiej.

Apetyt na więcej

Pod koniec sezonu zimowego miłośnicy narciarstwa bez wyciągów spotykają się
na Śnieżnickim Rajdzie Skiturowym. Informacje o terminie można uzyskać w schronisku Na Śnieżniku.

Galeria - 9 zdjęć

Najnowsze

  • Sedan – samochód idealny?

    Sedan – samochód idealny?

    Choć może się wydawać, że dziś toczą dość nierówną walkę z niezwykle popularnymi hatchbackami i SUV-ami, sedany to samochody ikoniczne. Jeżeli istniałby wzór auta idealnego, podobny wzorowi metra wystawionemu w Sevres, bez wątpienia byłby to właśnie sedan.

  • Legendarna panierka z KFC. Zobacz jej historię!

    Legendarna panierka z KFC. Zobacz jej historię!

    Kentucky Fried Chicken, czyli kultowe KFC to sieć restauracji doskonale znana na całym świecie. Soczyste skrzydełka czy stripsy pokochaliśmy za ich soczystość i smak, ale przede wszystkim za… legendarną panierkę.

  • Wakacje w słonecznej Grecji

    Wakacje w słonecznej Grecji

    Grecja nazywana jest kolebką europejskiej cywilizacji. To tu narodził się teatr, tu narodziła się filozofia i tu z morskiej piany wyszła Afrodyta. Mówi się też, że to tu mieści się pępek świata. Gracja kusi wspaniałymi krajobrazami, turkusowym morzem, malowniczymi wyspami i bogatą kulturą. Jest wspaniałym miejscem na wypoczynek.