Pracowałem u papieża Watykan widziany z dachu Bazyliki św. Piotra (fot. Dreamstime.com)
Ksiądz Boniecki o Watykanie

Pracowałem u papieża

20kwietnia2011

Ksiądz Adam Boniecki, były redaktor naczelny Tygodnika Powszechnego, pracował w Watykanie. Pisze, jak wygląda codzienność państwa-miasta.

Polecane wideo

Jedenaście lat – od 1979 roku –pracowałem w Watykanie, a ściślej przy Stolicy Apostolskiej. Byłem jednym z ponad 1500 zatrudnionych tam duchownych i świeckich, kobiet i mężczyzn, przedstawicieli mnóstwa narodowości. 11 lat korzystałem ze związanych z tą pracą dobrodziejstw.

Robiłem zakupy 
w watykańskim sklepie, w którym artykuły spożywcze są tańsze niż 
w rzymskich sklepach (cło, VAT) 
i w którym można było – niestety tylko do 1981 roku – kupić piwo Żywiec, w watykańskiej aptece 
kupowałem lekarstwa w innych rzymskich aptekach niedostępne, tankowałem – ilość benzyny ściśle określona, ale dla mnie wystarczająca – w watykańskiej stacji benzynowej, płacąc taniej niż w innych stacjach we Włoszech.

Mogłem nieodpłatnie korzystać z watykańskiej stołówki (nie korzystałem), z ośrodka zdrowia (pracownicy są ubezpieczeni). Posiadałem watykański paszport (służbowy), który nawet przy ograniczonym prawie posługiwania się nim otwierał przede mną, posiadaczem paszportu PRL-u, możliwości wręcz nieprawdopodobne.

Gdybym nie miał gdzie mieszkać, otrzymałbym prawdopodobnie 
przydział na mieszkanie w którymś 
z należących do Watykanu budynków na terenie Rzymu (nie Watykanu!), z czynszem niższym niż te, które płaciło się zazwyczaj w mieście. Kiedy rozpoczynałem pracę, słyszałem powtarzane z uznaniem stwierdzenie, że z pontyfikatem Jana Pawła II 
wynagrodzenia pracowników wzrosły. Oczywiście pracownicy, jak to pracownicy, nie ze wszystkiego byli 
zadowoleni i po wizycie Lecha Wałęsy z delegacją „Solidarności” 
w roku 1981 powstał związek zawodowy pracowników Watykanu. Nie wiem, co wywalczył, jego działalność z czasem stopniowo zanikała i, o ile wiem, ostatecznie związek zmarł naturalną śmiercią.

Pracowałem w Watykanie… to jeszcze niewiele mówi. Praca pracy nierówna. Małe państwo-miasto 
jest swego rodzaju kombinatem 
pracy. W dni świąteczne, a nawet 
w godzinach wieczornych, ciche 
i puste, w dni robocze i w godzinach pracy jest tam rojno i gwarno, tętni życiem. Wszyscy, którzy tam są, wyjąwszy mieszkających na terenie Watykanu dostojnych emerytów, i to nie wszystkich, są tam, bo pracują. Od skromnego usciere (portiera) czy kierowcy po kardynała sekretarza stanu i oczywiście samego papieża.

By tę pracę zrozumieć, trzeba zapamiętać, że Watykan to papież, czyli głowa katolickiego Kościoła. Kuria Rzymska to instytucja umożliwiająca papieżowi pełnienie jego funkcji. Tylko za pomocą tego klucza można rozszyfrować strukturę organizacji pracy Watykanu, czyli, mówiąc ściślej, Stolicy Apostolskiej. Państwo Watykańskie nie jest państwem demokratycznym, jest 
monarchią o strukturze ściśle hierarchicznej (dlatego nie może być członkiem Unii Europejskiej).

Papież ma władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. W praktyce wykonuje ją poprzez papieskie urzędy i trybunały. Te jednak nie pracują dla Państwa Watykańskiego, 
ale dla Kościoła powszechnego. Państwo jest instrumentem, formą zapewniającą papieżowi suwerenność. Bez odniesienia do Kościoła powszechnego Watykan jako struktura byłby bez sensu.

Na czym polega praca w Watykanie? Nie da się tego krótko wytłumaczyć. To wiele rodzajów pracy. 
Jest więc praca w Kongregacjach, Sekretariatach, Radach i Trybunałach, załatwiających sprawy ściśle kościelne całego świata, jest praca naukowa i twórcza w akademiach, muzeach, archiwach i bibliotekach watykańskich, praca wydawnicza (redakcje książek i czasopism, potężna drukarnia), dziennikarska („L’Osservatore Romano”, Radio Watykańskie, Telewizja Watykańska) i wreszcie prace na zapleczu tamtych działów, takie jak czuwanie nad bezpieczeństwem (gwar
dia szwajcarska, żandarmeria), 
nad komunikacją wewnętrzną 
i zewnętrzną (poczta, także i pneumatyczna, telefony), nad sprawami finansowymi (administracja pod władzą gubernatora, IOR, czyli tzw. bank watykański) i zarządzanie nieruchomościami. Wreszcie techniczna obsługa urządzeń: windy, samochody (autoparco), remonty 
i budowle, prace konserwatorskie (pracownia mozaik, pracownia renowacji arrasów i in.), no i ogrody watykańskie. Jest jeszcze ekipa obsługująca papieski pałac, ekipa dbająca o Bazylikę św. Piotra („sanpetrini”) itd.

Kim są ludzie pracujący w Watykanie? Mamy „dynastie” pracowników w różnych działach, w których zatrudnienie w Watykanie przechodzi z ojca na syna. Gwardia Szwajcarska jest ze Szwajcarii. Inni pracownicy, duchowni i świeccy, różnych narodowości, zawsze przez kogoś rekomendowani, zwykle bardzo kompetentni, muszą odpowiadać wymogom.

Rzuca się w oczy przewaga mężczyzn, jednak są też kobiety (świeckie i zakonnice) spełniające ważne funkcje, ale nie na kierowniczych stanowiskach. Według przepisów z roku 1999 świeccy ubiegający się o pracę w Watykanie muszą mieć poniżej 
35 lat, dobre zdrowie, świadectwo niekaralności, odbytą służbę wojskową, rekomendację proboszcza 
(w przypadku księży własnego biskupa). Obejmując pracę, składają 
wyznanie wiary oraz przysięgę 
zachowania tajemnicy służbowej.

Obowiązuje surowa dyscyplina, niedopuszczalne są: nieusprawiedliwione nieobecności, zajmowanie się 
w czasie pracy czymś innym niż powierzonymi obowiązkami oraz przyjmowanie prezentów. W prywatnym życiu należy kierować się nauką Kościoła.

Pracownikiem Watykanu nie może być osoba rozwiedziona ani taka, która zawarła tylko związek niesakramentalny. Wszyscy mają prawo do 26 dni urlopu. Rozstrzyganie sporów między pracownikami państwa a administracją związanych ze stosunkiem pracy należy do kompetencji Biura Pracy Stolicy Apostolskiej (art.18 Nowej Ustawy Zasad
niczej Państwa Watykańskiego).

Zawsze podziwiałem solidność pracy w Watykanie, zarówno 
w funkcjonowaniu urzędów Kurii, jak i w innych sektorach. Konsekwentne i dalekosiężne planowanie. Proces podejmowania decyzji trwa tam zwykle dość długo, po podjęciu realizacja następuje błyskawicznie.

Podobno Jan XXIII zapytany, ile osób pracuje w Watykanie, miał odpowiedzieć, że przynajmniej połowa. Może wtedy tak rzeczywiście było. Dziś podobna sytuacja jest po prostu nie do pomyślenia.

O tym co może w Watykanie robić turysta przeczytasz tutaj.

Jest jeszcze wyznanie Jacka Pałasińskiego. O Rzymie.

Najnowsze