Piknik nad kanałem Śluza i mostek nad kanałem Saint-Martin – idealne miejsce do obserwacji ruchu barek oraz na romantyczne spotkania (fot.: Anna Janowska)
Paryż

Piknik nad kanałem

15lipca2015

Granice dwudziestu paryskich okręgów nie zmieniły się od 1860 roku, ale charakter niektórych z nich – owszem. Te położone na północy i wschodzie miasta – dawniej niezamożne – zdążyły całkowicie odnowić swój wizerunek. Robotników zastąpili dostatni bobos, czyli bourgeois boheme – mieszczanie-cyganie, przodkowie dzisiejszych hipsterów. To właśnie oni odkryli dzielnicę nad kanałem Saint-Martin, obecnie najmodniejszą w stolicy Francji.

Wysokie kasztanowce i platany rosną rzędem po obu stronach szerokiego kanału. Ich korony odbijają się w drżącej wodzie i ocieniają brukowane nabrzeża. Ludzie siedzą na trawnikach, leżą, rozmawiają. W małych grupkach, pojedynczo lub parami. Czasami drzemią z kapeluszem nasuniętym na twarz.

 

Swobodni, zajęci sobą, nie zwracają uwagi na otoczenie. Wszystko dostosowuje się do niespiesznego tempa, w jakim pływają barki. To środek wielkiego miasta, lecz wydaje się, że od zgiełku chroni go szklany klosz. W tygodniu dzielnica nad kanałem Saint-Martin jest oazą spokoju zakłócanego jedynie przez grupy turystów stłoczone na pokładach statków wycieczkowych.

 

Nad kanałem Saint-Martin panuje swobodna atmosfera – tu nawet graffiti są dopuszczalne; oczywiście pod warunkiem, że to dzieła sztuki (fot.: Anna Janowska)

 

Gwarne życie zaczyna się w weekendy, gdy paryżanie przyjeżdżają tutaj na pikniki. No i wieczorami, kiedy rozbawione towarzystwo wypełnia liczne bary oraz knajpki. Canal Saint-Martin ma cztery kilometry długości (z czego połowa kryje się w tunelach pod mrocznymi sklepieniami). Od roku 1825 przebiega przez kilka dzielnic wschodniego Paryża: 19., 10., 11. (pod ziemią) i 12. Zaczyna się przy Bassin de la Villette, a kończy przy połączonym z Sekwaną Bassin de l’Arsenal.

 

O jego powstaniu zadecydował wielki kreator rzeczywistości – Napoleon. Budowa miała rozwiązać problem braku czystej wody w uboższych rejonach i położyć kres epidemiom. Było to poważne przedsięwzięcie inżynieryjne; tym trudniejsze, że poprowadzone w terenie zabudowanym. Różnica poziomów jest niebagatelna i wynosi 25 metrów.
Całą trasę przepływa się w dwie i pół godziny.

 

Barki zatrzymują się w pięciu śluzach, z których cztery są podwójne. Nad wodą wznoszą się wdzięcznie wygięte stalowe kładki dla pieszych; ruch samochodów umożliwiają trzy mosty, w tym dwa obrotowe. Kiedyś kanał był ważnym szlakiem handlowym. Barki dostarczały tu towary z całej Francji, a nad brzegami funkcjonowały dziesiątki fabryczek lub warsztatów rzemieślniczych. Później jednak zaniechano transportu wodnego.

 

Za czasów prezydenta Georges’a Pompidou (1969-1974) chciano nawet kanał zasypać i zastąpić go autostradą. Szczęśliwie przetrwał i odrodził się po latach zapomnienia – tak jak cała okolica. Quartier du Canal Saint-Martin ma dziś kultowy status. Zadecydowało oryginalne położenie, niskie (jak na paryskie warunki) ceny nieruchomości oraz proletariacko-rewolucyjne korzenie dzielnicy. Sięgają one XIX wieku, ale to wystarczy, by ukoić świadomość mieszkańców – bogatych, lecz o lewicowych poglądach.


Łaźnia sztuki
Napis nad półkolistym wejściem widać z daleka – charakterystyczne liternictwo przypomina o epoce modernizmu. Les Douches, czyli łaźnia. Kiedyś największa w Paryżu.
Powstała w latach 30. ubiegłego wieku. Wiele domów nie miało jeszcze łazienek, a lewicowe merostwo postanowiło podnieść standard życia biedniejszych mieszkańców. Rozmaite inwestycje po raz pierwszy wprowadziły do dzielnicy powiew wielkiego świata. Dziś łaźni już nie ma. Pozostał jednak stylowy gmach, a w nim – świetna księgarnia oraz galeria fotografii.
Les Douches, rue Legouvé 5;

www.lesdouches-lagalerie.com

 
Gra szklanych paciorków

Szklane paciorki z warsztatu Camille Malleval. Każdy koralik jest niepowtarzalny (fot.: Anna Janowska)


Patyczki ze szkła we wszelkich możliwych kolorach stoją w kubkach na półkach. Wyglądają jak niezaostrzone ołówki. To jednak nie sklep papierniczy, tylko rzemieślniczy warsztat. Camille Malleval zajmuje się w nim czymś, co we współczesnym świecie mogłoby się wydawać niepotrzebne. Z formowanego w ogniu palnika acetylenowego szkła powstają urocze drobiazgi: barwne kulki, paciorki, broszki, kolczyki, wisiorki. W zakładzie odbywają się również kursy, podczas których każdy może stworzyć swój własny naszyjnik. Jeszcze 20 lat temu w dzielnicy 10. pracowało wielu rzemieślników, dziś zniknęli prawie wszyscy. Ukryte w podwórzach pracownie musiały ustąpić restauracjom, przetrwały tylko zabytkowe witryny. Oraz Camille – witrażystka, która stara się przywracać rękodzielnicze tradycje tej okolicy.
Autant que verre se peut, rue Bichat 45;

www.vitrail-artisanat.fr

 

Wspomnień czar
Na widok tego domu na Quai de Jemmapes przechodnie zatrzymują się, a turyści na barkach w zbiorowym skupieniu przekręcają głowy. Budynek ma szarą fasadę, ale napis
na niej głosi, że to Hôtel du Nord. Każdy Francuz wie, co to za miejsce. Właśnie tutaj toczy się akcja klasycznego filmu „Hôtel du Nord” Marcela Carnégo z 1938 roku z najsłynniejszymi francuskimi aktorami epoki międzywojennej – Louisem Jouvetem oraz Arletty.

 

Hôtel du Nord, choć niepozorny, to dla Francuzów miejsce kultowe. Ten właśnie widok pojawia się w tle słynnych scen filmu Marcela Carnégo (fot.: Anna Janowska)

 

Czarno-biały realistyczny dramat z życia zwykłych ludzi w epoce frontu ludowego nakręcono co prawda w studiu w Billancourt (gdzie do złudzenia wiernie zrekonstruowano i hotel, i kanał), jednak powieść będąca podstawą scenariusza została napisana przez syna właścicieli hotelu właśnie tutaj. W owych czasach był to zresztą podrzędny przybytek z pokojami wynajmowanymi na godziny. Dziś sporządniał i nabrał klasy, w dodatku jest fenomenalnie położony.
Hôtel du Nord, quai de Jemmapes 102;

www.hoteldunord.org

 

Sol Semilla jest jednym z niewielu miejsc w Paryżu, w których króluje zdrowa wegańska kuchnia, oparta na sezonowych owocach i warzywach oraz produktach ekologicznych (fot.: Anna Janowska)

Zdrowe i sprawiedliwe
Mieszkańcy quartier du Canal Saint-Martin są zawsze w awangardzie mód i zjawisk społecznych, także tych dotyczących zdrowia oraz kuchni. I chociaż Francuzi pozostają raczej wierni własnym tradycjom kulinarnym, to akurat tutaj łatwo znaleźć miejsca, gdzie zamiast befsztyka z frytkami podają komosę ryżową. W barze i sklepie Sol Semilla wszystko jest zdrowe, ekologiczne, zgodne z zasadami zrównoważonego rozwoju oraz fair trade. Można tu kupić najbardziej egzotyczne produkty sprowadzane z całego świata, choćby peruwiański sproszkowany szarańczyn strąkowy, suszone owoce miechunki lub proszek z tunezyjskiej opuncji figowej, Można też zjeść na miejscu wegańskie potrawy albo sproszkowane zupy. Czy smaczne, to kwestia gustu, na pewno natomiast w stu procentach bio, eko i wege.
Sol Semilla, rue des Vinaigriers 23;
www.sol-semilla.fr

Polecane wideo

 

 

Chleb superstar
Na rogu ulic de Marseille i Toudic, dwa kroki od kanału Saint-Martin jest piekarnia. Nie byle jaka. To słynna Du Pain et Des Idées, której właścicielem jest Christophe Vasseur, człowiek owładnięty obsesją dobrego chleba. Najsłynniejszy z jego produktów – „chleb przyjaciół” – jest wielkim, prostokątnym, płaskim bochnem z rumianą skórką. Jak mówi Vasseur, „skórka musi być gruba i wypieczona; ta w moim chlebie jest jak tam-tam, kiedy w nią stukam– rezonuje, a żeby ją zgnieść, muszę użyć dwóch rąk”.

 

Pain aux raisins obok pain au chocolat i croissantów to klasyka francuskich wypieków. Ale Du Pain et Des Idées słynie przede wszystkim z prawdziwego chleba ze wspaniałą chrupiącą skórką (fot.: Anna Janowska)

 

Po taki prawdziwy, pieczony na miejscu chleb, paryżanie potrafią przyjechać z drugiego końca miasta. Oprócz owego wypieku, który zapewnił Vasseurowi tytuł najlepszego piekarza w Paryżu, są też oczywiście rozmaite croissanty i bagietki. Christophe, były handlowiec, pracuje w swoim obecnym fachu dopiero od 15 lat, ale piekarnia działa w tym miejscu od 1870 roku. Nowy właściciel zachował piękną witrynę, witraże, stiuki, freski; dokupił stylowe meble, odtworzył stare receptury i codziennie o godzinie 6.45 otwiera pachnący chlebem sklep. Obok wejścia stoi drewniany stół oraz ławy – dla tych, którzy nie mogą wytrzymać i muszą spróbować od razu.
Du Pain et Des Idées, rue Yves Toudic 34;
www.dupainetdesidees.com

 

Lawenda, kapusta, zioła
Ogród Villemin to największa zielona przestrzeń w 10. dzielnicy Wiosną i latem całe rodziny urządzają tu sobie pikniki na trawnikach. W tygodniu parkiem władają opiekunki z maluchami oraz uczniowie. Zgodnie z ekologicznymi i społecznymi ideałami mieszkańców część terenu zamieniono we wspólnotowy ogródek, w którym uwijają się dzieci z okolicznych szkół. Z motykami, konewkami, grabkami pielęgnują grządki.
Jardin Villemin, rue des Récollets 14

 

Na drinka z miejscowymi
Philou to przyjemne bistro ze stolikami na dworze. Ale uwaga – lokalne bistro w okolicy Canal Saint-Martin oznacza menu za 25 lub 30 euro (od 100 zł). W karcie zupa z melona, foie gras z figami i pieczony gołąb, a pod sufitem – lampa projektu Inga Maurera. Pomimo tego efekciarstwa jedzenie w stylu „kreatywnej kuchni francuskiej” jest świetne, a wina niedrogie. Popularnością cieszy się w południe taras à la française, czyli w wersji „stoliki na chodniku”. Jedyna wada Philou: nieczynne w niedziele i poniedziałki.

 

Nad kanał wieczorami ściągają tłumy paryżan, którzy pozostawili turystom Dzielnicę Łacińską lub Marais. Nie ma tu znanych kucharzy ani gwiazdkowych restauracji, nie o to chodzi. Ważne jest, by spotkać się z przyjaciółmi, napić się wina i coś przekąsić. Co chwila powstają nowe lokale, zazwyczaj niewielkie, czasami z jednym wspólnym stołem, czasami z odrapanymi krzesłami pod ceglaną ścianą. Warto ich poszukać przy rue des Vinaigriers, gdzie obok siebie działają koreańska Jules et Shim, brytyjska The Sunken Chip (serwująca, a jakże, fish and chips), hiszpańska La Paella, chińska La Taverne de Zhao.

 

Albo przy sąsiedniej rue Lucien Sampaix, gdzie ulokowały się Holybelly czy Bob’s Juice. Można też odwiedzić miejsca o znaczeniu historycznym dla dzielnicy: centrum artystyczno-koncertowe Point Éphémère (z barem i restauracją tajską) czy gigantyczną lewicowo-alternatywną klubokawiarnię Le Comptoire Général (z wewnętrznym ogrodem). Oba architekturą przypominają o przemysłowej przeszłości tej okolicy.

Philou, avenue Richerand 12;

www.restophilou.com
Point Éphémère, quai de Valmy 200;

www.pointephemere.org
Le Comptoir Général, quai de Jemappes 80;

www.lecomptoirgeneral.com

Galeria - 7 zdjęć

Najnowsze