Kultura kąpieli Saunę postawiono w zaniedbanej oraz mało uczęszczanej okolicy. To sposób na przyciągnięcie uwagi mieszkańców (fot. Lasse Sehested Skafte)
Szwecja

Kultura kąpieli

24marca2016

Mogłaby łazić po śnieżnej planecie z „Gwiezdnych wojen”, ale stanęła w szwedzkim porcie Göteborg. Niezgrabna, rozczulająca, na krzywych nogach. Publiczna sauna dla wszystkich chętnych golasów.

Wcale nie jest tak, że im bardziej na południe, tych chętniej zanurzamy się
w naturalnych zbiornikach – bo woda w nich ciepła, bo nad głową wiecznie świeci słońce.
W takim Tel Awiwie czy na Sardynii wystarczy przecież powiew chłodniejszego wiatru, by tubylcy od razu wyciągali z szaf puchówki albo chowali się po domach, rozkosze obcowania z naturą zostawiając turystom. Za to Skandynawowie kąpią się
w swoich przeczystych jeziorach i fiordach, nawet gdy jest zimno.

 

(fot. Lasse Sehested Skafte)


A zimno bywa często. I co, można? Można. Zwłaszcza jeśli jest się rozgrzanym
do czerwoności. Wtedy nawet kra nie przeszkadza. To jednak na wsi, w lasach czy na pojezierzach. W szwedzkich miastach zwyczaj towarzyskiego siedzenia w saunie nie jest już kultywowany tak jak dawniej. Dlatego, gdy władze Göteborga postanowiły zrewitalizować portowe okolice Frihamnen, w pierwszej kolejności – pod koniec 2014 roku – stanęła na nabrzeżu publiczna sauna. Internet oszalał („też taką chcę!”), posypały się nagrody, wszyscy zlecieli się pocić. Ale po kolei.

 


Obłożoną pordzewiałą blachą sympatyczną pokrakę zaprojektowali architekci
z berlińskiej pracowni Raumlabor, specjalizującej się w projektach partycypacyjnych. Zostali wybrani właśnie dlatego, ze pracują zawsze w porozumieniu
z przyszłymi użytkownikami budynków. Tym razem też zaczęli od warsztatów
z mieszkańcami okolicy, od obserwacji życia toczącego się w nieczynnym już porcie
i podpatrywania niezbyt licznych przechodniów (biegaczy, właścicieli dronów, adeptów żeglarstwa, deskorolkowców, wielbicieli zachodów słońca, przypadkowych spacerowiczów i piknikowiczów).

 

(fot. Lasse Sehested Skafte)

 

Dobrze poznali ich potrzeby, przeprowadzili konsultacje, a nawet wciągnęli do wspólnej pracy. Kiedyś publiczne łaźnie były popularnymi miejscami spotkań. Jak mówią architekci, nie tylko relaksowano się w nich, ale także dyskutowano, robiono interesy, podrywano i popełniano przestępstwa. Nieuchronnie, wraz z rozwojem cywilizacji, ablucje przeniosły się do prywatnych łazienek, a wspólne moczenie zamieniło się
w wysiłek sportowy na basenach albo specjalistyczną pielęgnację w spa.

 

Polecane wideo

Sauna w szwedzkim porcie jest próbą przywrócenia w dużym mieście tradycji wspólnego wypacania się, a swoim wyglądem bezpośrednio nawiązuje do historii okolicy. Blaszano-drewniano-betonowy obiekt wykonano z materiałów z odzysku, pawilon wejściowy
z wykorzystanych ponownie okien, a ściany w pomieszczeniu z prysznicami – z butelek po winie. Dają efekt podobny do szklanych cegieł.

 

(fot. Lasse Sehested Skafte)


To nie znaczy, że stare pomosty, poprzemysłowe resztki czy kępy dzikiej trawy zostaną tu na zawsze. Za parę lat pojawią się zapewne budynki mieszkalne lub sklepy; na rok 2021 (czterechsetną rocznicę założenia miasta) zaplanowano otwarcie parku jubileuszowego. Jednak zanim to się stanie, władze postanowiły przetestować różne formy architektury publicznej, niezwiązanej z komercją, handlem czy rozrywką, lecz z życiem w małej skali. Dlatego obok odkrytego basenu (tak zwanego infinity pool, dającego złudzenie pływania w portowym akwenie) albo pomostów z prysznicami i przebieralniami, urządzono właśnie saunę.

 

(fot. Lasse Sehested Skafte)

 

Mieszkańcy mogą w gorących oparach podumać nad przyszłością miasta, popatrzeć przez okno na wciąż jeszcze zanieczyszczoną wodę doku i wyobrazić sobie, co ich czeka w przyszłości. A przede wszystkim – oswoić się z tym miejscem jako pełnoprawnym fragmentem Göteborga. Pobyt w saunie trzeba rezerwować z wyprzedzeniem (na razie tylko po szwedzku). Jest dużo chętnych. Nieskomplikowane rozwiązania są czasem
o wiele bardziej lubiane niż wielkie inwestycje w stadiony i bulwary.

Najnowsze